26h spędzonych w autobusie.
Około 5h do celu.
1,5h snu w ciągu dwóch dni.
Jedna kawa, która ledwo przytrzymuje mnie przy życiu.
Kto to taki?
Chimera wracająca do ojczyzny!
Kolejne podróżowe MUST HAVE:
- autobus, którym mam jechać, zawsze się spóźni, chociażby dopiero 30 min wcześniej rozpoczął swą podróż
- ludzie usiądą akurat obok mnie, chociażby dookoła były jeszcze puste miejsca
- mimo ogromnego zmęczenia nie zmrużę oka - bo nie!
- zmiana autobusu potrwa kolejną godzinę -> +1h do już sporego opóźnienia
- zawsze przyciągnę najbardziej rozgadanych podróżników i nie, okazywanie zmęczenia zda się na nic, wysłucham i tak historii życia wszystkich znajomych danego pasażera, dowiem się nawet o jego tendencji do powstawania piegów i zostanie mi zaoferowana pomoc w szukaniu pracy w Anglii, mimo że usilnie dziękuję i powtarzam, że chwilowo nie jestem zainteresowana
- filmy wyświetlane w busie stają się coraz głupsze z godziny na godzinę
- a klimatyzacja jak zwykle nie działa
Uwięziona na ponad 30h w busie w tęsknotą wspominam leniwe spacery i napawanie się morską bryzą. Choć właściwie świeże powietrze też dałoby radę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz