poniedziałek, 21 lipca 2014

Dzień 1

Żyję, choć ledwo dyszę. Nie wiem, czy to zmęczenie, czy fakt, że od ilości czekolady w buzi ledwo dam radę oddychać.

Dzień długi, intensywny. Padam na gębę, czoło albo lepiej na nos - większa powierzchnia. Muszę się przyzwyczaić do... wszystkiego. A przede wszystkim do tego, że długo mi zajmie ogarnięcie duńskiego.

Póki co wrzucam swoje zdjęcie - zapamiętajcie mnie jeszcze młodą, niespracowaną, kiedy to największym zmartwieniem było to, czy mam zjeść coś słodkiego, czy kabanosa..




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz