sobota, 19 lipca 2014

W podróży jedno jest pewne: opóźnienie

Ponad dwudziestogodzinna podróż sama w sobie jest udręką. Spędzenie niemal doby na jednym (w dodatku bardzo niewygodnym) siedzeniu autobusowym nie należy do rzeczy, które wpisałabym do swojej BucketList. A jednak trwam cierpliwie, odliczając godziny, minuty, momenty, kiedy chcę siarczyście zaklnąć.

W chimerycznych podróżach pewne jest jedno: zawsze będą ciekawe i pełne niedogodności.

Bo któż inny już na starcie czeka ponad godzinę na spóźniony autobus z Rygi , w którym na dobre hulają wschodni sąsiedzi?
Kto trafia na starszą panią z tyłu, która nie dość, że nie zajmuje swojego miejsca, kłóci się jak opętana w sobie tylko zrozumiałym języku, po czym prycha i sapie co każde pół minuty?
Czyj sąsiad z boku o 3 nad ranem postanawia zrobić imprezę, podczas której didżejować będzie on sam, pochrupując raźno chipsy tak, że nie pozwala zasnąć?
Któż przyjeżdża spóźniony do Berlina, nie może odnaleźć kolejnego busa, który miał już dawno odjechać?
Czyja torba podręczna rwie się na środku płyty dworca?
Kto czeka przez kolejne 2h na spóźniony autobus, który ma dostarczyć nowych pasażerów do naszego busa?

Każdy niecierpliwi się w takim samym języku. Nawet pan kierowca miał już dość... A to dopiero czekanie na odjazd...


Kto trafia na miejsce obok trójki rozgadanych i nieco rozkapryszonych dzieciaków, kiedy niemal cały autobus jest prawie pusty?
Apropo autobusu, kto wysłuchuje wywodu dziewięciolatka o różnicach między autokarami a autobusami?
Kto od ponad 25h nie miał w ustach kawy?
Kto zaczyna powoli panikować przed duńską przygodą?
Ja! Ja! Ja!

Więcej grzechów nie pamiętam. Ale spamiętaj i zapiszę.


P.S. Post powstał wczoraj w drodze, ale wifi też nie zadziałało.

1 komentarz:

  1. Widzisz, najważniejsze to dobrze zacząć. Reszta sama poleci :) Ty lepiej wybierz się na jakąś krajoznawczą wycieczkę i wrzucaj zdjęcia ^^

    OdpowiedzUsuń